Koło Łowieckie "Jeleń-Wołkowyja"

Szukaj
Idź do spisu treści

Menu główne

Inne wierszyki

Na wesoło

Choroba myśliwego?
Tak myślistwo to choroba, męczy bardziej niż wątroba
Gdy się człowiek nią zarazi, nawet lekarz nie poradzi
Nie pomogą także zioła, gdy zew krwi do lasu woła
I choć w kościach coś mnie łamie i reumatyzm skręca ramię
I choć w piersiach tchu brakuje, to myśliwy się szykuje:
Wkłada ciepłe kalesony, bo noc może być ze szronem
I myśliwskie wdziewa łachy, bierze ciężki sztucer z szafy,
Do kieszeni nóż, latarkę i na zapas kulek parkę
Pod lornetką zgina szyję, wzdycha, sapie, ledwo żyje
W jedną rękę bierze stołek, w drugą do podparcia kołek,
Jeszcze paskiem kurtkę ściska, przez drzwi z trudem się przeciska,
I jak wielbłąd objuczony brnie z mozołem przez zagony.
To nie koniec tej męczarni: noc jest czarna dzik też czarny!
Słychać jak ziemniaki chrupie, myśliwego mając w... - głębokim poważaniu
Słucha dzika więc myśliwy i…. to starczy, jest szczęśliwy!
Trwa to długo, bolą nogi, a że stoi pośród drogi
Stołek cicho więc rozkłada i z westchnieniem ulgi siada
A podpórka zapomniana, z trzaskiem spada na kolana!
Słychać szpetną klątwę dzika, potem tętent i dzik znika
A myśliwy syczy: draniu!
i... już jest po polowaniu!
Ps.

Zatem w knieję bracia, dalej, w lesie pięknie, łań bez liku,
Drapieżników całe mnóstwo, strzelmy sobie też po dziku
A wieczorem - jak tradycja nasza każe, przy ognisku się spotkamy
Bo to sukces przecież wielki i plan też już wykonany...!!!

- Autor nieznany.


Darmowy licznik odwiedzin
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego